O stowarzyszeniu
Stowarzyszenie Umarłych Detektywów próbuje skonstruować swój status od zarania swego istnienia, czyli będzie już ze dwa tygodnie. Problemy ze sformułowaniem statutu wynikają przede wszystkim z problemów wynikających uzgodnieniem dogodnego terminu dla spotkania obydwu półkul muzgowych (i jednej mózgowej również) webmastera sir bathedo. Aby nie być gołosłownym, muszę wspomnieć, że tak przykładowo spotkanie zaaranżowane na zeszły czwartek nie doszło do skutku, gdyż ser gołda, znacz bathedo, znaczy sir, postanowił znieczulić się końską dawką alkoholu. Niemniej pracujemy usilnie nad ustaleniem nowego terminu spotkania w dogodnym dla obydwu stron mózgu terminie. Najbardziej realny wydaje się w tym momencie pierwszy poniedziałek po świętach, bo istnieje wtedy duża szansa, że sir elementar, znaczy lazur, nie będzie pod przysłowiowym i jakże charakterystycznym wpływem.
Do tego czasu pragnę uspokoić wszystkich zainteresowanych oraz psa sir Eltona Dżona, że stowarzyszenie działa bezstatutowo oraz bez jakichkolwiek oznak życia. To cisza, która jest potrzebna przed każdą burzą. Nawet przed burzą mózgów dwóch półkul mózgowych naszego kochanego założyciela, foundera, przywódcy i wzoru w jednej osobie. Ów wzór to oczywiście e=mc2.
