Herkules Poirot
Ah, co to był za detektyw. Stworzony przez femme fatale światowej prozy, Agatę Christie (nie mylić z Januszem Christą, autorem niezapomnianego Kajka i Koka... hmm... koka, hehe) Hercules Poirot to bez wątpienia jedna z najbardziej znanych fikcyjnych kreacji detektywistycznych w historii.
Urodził się Belgii, ale ponieważ Belgowie to najprawdopodobniej idioci, przeprowadził się do Wielkiej Brytanii, gdzie rozpoczął karierę prywatnego detektywa. Która to kariera, jak się pewnie domyślacie, była pasmem niekończących się sukcesów, przeplatanych tu i ówdzie higienicznymi porażkami. Był kurduplem, miał jajowatą głowę (co mogło mieć pewien wpływ na brak żony) i mało-sarmacki wąs, w zasadzie wąsik, który pielęgnował niczym David Beckcham swą nienaganną fryzurę. Miał świra na punkcie porządku i symetrii oraz w głębokim poważaniu tradycyjne metody detektywistyczne w stylu zbierania dowodów i innych tego typu. Niczym Dostojewski, jego konikiem była psychologia zbrodni, co sprawiało, że skomplikowane zagadki mógł rozwiązywać za pomocą krzesła, które wykorzystywał do siadania na nim i rozmyślania.
Agata Christie (nie mylić z Aguilerą Christiną) stworzyła naszego Herculesa w 1920 roku, a ostatnia powieść z jego udziałem ukazała się w 1976. Łącznie był bohaterem ponad 30 książek, co sprawia, że samo nasuwa się pytanie: chciało Agacie się aż tyle czasu wałkować ten temat? Jak widać chciało, a skoro jej się chciało, to sir bathedo musi przejrzeć cały materiał dowodowy związany z HP (nie mylić z drukarką), po czym uraczy nas nowymi informacjami na jego temat.
Do tego jednak czasu, ahoj żeglarze, bo dowcip mi się stępia.
